Nic straconego”  

(cykl otwarty)

 

Cykl „Nic straconego” został zapoczątkowany w 2020 r. Zestawione fotografie są przejawem zainteresowania codziennością oraz uznania, że nie istnieją elementy, które nie mogą być sfotografowane. 

 

Fotografie koncentrują się na przedmiotach codziennego użytku oraz tych relatywnie zbędnych, często porzuconych i uznanych za już niezdatne do użytku. Fotografowane obiekty pozornie utraciły swój czas. Być może naturalna i nieinscenizowana konfiguracja przedmiotów na fotografiach pozwala przyjąć, że jednak wyszły one poza nawias czasu, że zachowane na negatywie nie podlegają już przekształceniu i przemijaniu, o ile negatyw, na którym je utrwalono, istnieje. Tytuł cyklu odpowiada temu kontekstowi i wskazuje na nastawienie w kierunku alternatywnym wobec fantazmatu proustowskiej magdalenki.

 

Współczesna idea piękna nie musi poddawać się jedynie powszechnym konotacjom narzuconym przez dominujące źródła informacji. „Nic straconego” próbuje być w pewnym sensie nierywalizującym kontrapunktem dla tego zjawiska. Stanowi nie tyle turpizm, co próbę ukazania - za pomocą właściwości fotografii – że percepcja modelowana przez warunki zewnętrzne może także dostrzegać i uznawać te elementy rzeczywistości, które per se nie stanowią desygnatu jakiejkolwiek wartości artystycznej, a być może zainteresowania w ogóle. Jest to postawa bliska monistyczno-przyrodniczemu światopoglądowi Z. Dłubaka, szukającemu możliwości dotarcia do rzeczywistości nieodebranych zmysłami, ale do których poznanie zmysłowe robi aluzję. Kwestia symboliki ma przy tym charakter wpadkowy i osobniczy. W tym ujęciu autorska próba desymbolizacji narzucałaby sposób interpretacji, co nie wydaje się właściwe. Brak pretensji do atrybucji wobec fotografowanych obiektów, apoteoza powszedniości, a także sam rodzaj przedmiotów przedstawionych na fotografiach, mogą budzić ich skojarzenie z ruchem arte povera. W dziedzinie fotografii kierunek ten wyznaczają m.in. Peter Fischli i David Weiss oraz Gabriel Orozco.

 

Jest prawdopodobne, że to nie sama fotografia odgrywa w „Nic straconego” rolę zasadniczą, a utrwalona na niej efemeryczna rzeczywistość, której walory estetyczne ujawnia fotografia. Obie sfery pozostają zatem immanentne względem siebie.  Niezależnie od tego czy fotografia jest tu jeszcze bardziej subsydiarna niż w przypadku innych tematów, autor stara się oddać hołd XX wiecznej tradycji fotografii, pozostając wiernym kanonom fotografii czarno–białej oraz technice bromowej.